Reportaż z II dnia festiwalu w Krakowie

 

Dzień integracji

 Sobota rozpoczęła się zgodnie z planem- o godz. 9 rozpoczęły się warsztaty w trzech przygotowanych przez organizatorów salach. Największym powodzeniem cieszyła się sala "górna" z uwagi na przestronność i bardzo wysoki sufit (tym samym co poniektórzy szczudlarze mogli odetchnąć z ulgą ;) Wiele osób dojechało dopiero rankiem, było bardzo tłoczno i gwarno. Jak widać, młodsi ćwiczyli takze na kiju {mosimage}   Nikt z przybyłych nie nudził się ani na moment, wspaniałym pomysłem było udostępnienie przez organizatorów fachowego sprzętu zonglerskiego- w ten sposób kazdy mógł ćwiczyć na wielu przedmiotach zonglerskich. Na zdjęciu Zuzia, trenująca zonglowanie w dość zaawansowanej technicznie pozycji :)  {mosimage}

Wiek nie odgrywał najmniejszej roli- przeciwnie do wielu sportów wyczynowych zonglować przeciez moze kazdy o czym świadczy ponizsza fotka:


 Część uczestników przybyła do Krakowa wyposazona we własny sprzęt i efektownie przebrana. Na zdjęciu Wojtek z Mysłowic, który prowadził w sali dolnej zajęcia z młodszymi grupami dzieci.


 Podobno na szczudłach wcale nie jest tak trudno jak mogłoby się wydawać, wesołe miny rozbawionych dzieci świadczą o tym, ze czasem warto przełamać swój strach i spróbować ;)


W dolnej sali sprawnie funkcjonował bufet prowadzony przez dwie sympatyczne dziewczyny- Magdę oraz Igę. W przerwie między ćwiczeniami mozna było usiąść i porozmawiać na bardzo ciekawe tematy, niekoniecznie związane z zonglerką. Pózniej jednak ćwiczący powracali na parkiet bo nieubłaganie zblizała się godzina 15.30.


 O tej właśnie porze organizatorzy zaplanowali międzynarodową galę zonglerską, którą była głównym punktem II-ego dnia festiwalu. Ponad stuosobowy tłum zebrał się na parterze w sali widowiskowej Staromiejskiego Centrum Kultury. Tym razem w roli konferansjera wystąpił art director festiwalu Daniel. Słynną formułkę "festiwal uwazam za otwarty" wygłosił w imieniu prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego przedstawiciel Urzędu Miasta i .. zaczęło się!

 Jako pierwsi wystąpili nieoficjalnie współgospodarze imprezy- chłopcy z Centrum Kultury, którzy zaprezentowali kilkuosobowy pokaz jazdy na rowerku jednokołowym. to była prawdziwa jazda bez 3-manki! ;)


 Mimo młodego wieku występujących bylo to znakomite rozpoczęcie części artystycznej gali i publiczność bawiła się świetnie. Po chłopakach z SCK wsród których prym wodził zdecydowanie Kuba nastał czas na występ Dzielnego.


Zaprezentował on skomplikowany układ na diabolo podczas którego miał drobne problemy ze sznurkiem ale mimo to publiczność nagrodziła go gromkimi brawami. Robiący zdjęcia niestety nie zawsze stosowali się do zasady nie przeszkadzania artystom błyskającymi fleszami, po Dzielnym wystąpił Alessandro- specjalnie zaproszony gość ze słonecznej(nawet w lutym!) Italii.

 

Artysta ten zrobił znakomite wrazenie swoją znajomością języka polskiego i poziomem trudności tricków na devilsticka, na jaki się zdecydował ale rozczarował manierami gdy po pokazie (prawda ze niezbyt dopracowanym) przyznał juz po angielsku "sorry but i've prepared nothing". Cóz, brawa za szczerość Alessandro!Następnie pokazali się bardzo udanie Dominik i Tomek z Klan Grus wrocławskiego stowarzyszenia Kejos Th-eat-er ;)


 Pokaz miał swój scenariusz, specjalnie przygotowaną muzykę i olbrzymią dawkę humoru, która bardzo spodobała się publiczności. Miało się dopiero okazać ze był to przedsmak tego co chłopaki przygotowali na jutro. Kolejnym występującym artystą był Csupi, artysta z Węgier, który wystąpił z dwoma flowerstickami z włókna węglowego.


 Niestety, fatalne oswietlenie gali i zbyt sliski parkiet (nie wszyscy uczestnicy warsztatów przestrzegali regulaminu który nakazywał zmianę obuwia!) spowodowały ze pokaz nie udał się tak jak mógłby w innych warunkach. Po ruchach Csupiego widać było ze ma on fantastycznie opanowaną kontrolę nad flowerstickiem (nawet dwoma!) ale wielce sympatyczny Węgier nie zaprezentował nam pełni swoich mozliwości. Na deser wystąpił smukły Rufi z Czech, który przygotował złozony pokaz na diabolo.


 Artysta zaprezentował się z bardzo dobrej strony wykonując skomplikowane diabolo-tricki, ale kilka razy niestety przeszkodziły mu nienajlepsze warunki w jakich odbywał się pokaz(m.in zbyt niski sufit). Zebrani na sali skwitowali mimo wszystko jego występ głośną owacją, którą przerodziła się w aplauz pozegnalny na zakończenie gali.


Po widowisku wszyscy udali się na pobliskie bulwary wiślane gdzie odbył się sprawnie przeprowadzony pokaz ogniowy teatru Mandragora z Krakowa. Występ trwał 40 minut i zakończył się freestyle-owym pokazem wszystkich machających. Choć było zimno ruchomy ogień i bliskość płomieni rozgrzały zebranych do czerwoności!

 Wieczorem kontynuowano warsztaty, choć juz w nieco mniejszym gronie, a ulice krakowskiego Kazimierza jeszcze długo rozbrzmiewały śmiechem przechodzących po jego ulicach zonglerów. Sobota była wielkim dniem integracji uczestników festiwalu.

 marek waszuta

 

Komentarze:

Nie dodano żadnego komentarza.
 

Dodaj komentarz

Kod HTML nie jest dozwolony.

Sklep żonglerski | Bańki mydlane | Diabolo | Yoyo | Piłki do żonglowania | Poi | Flowerstick | Jojo