autor: Kamil "Cyrik" Balmas
Jak wszystkim wiadomo w procesie tworzenia, doskonalenia się i podobnych jedną z głównych ról odgrywa inspiracja.
Najczęściej środowisku jest to osoba, filmik jaki widzimy czy jakiś konkretny trik.
Osoba jako źródło inspiracji może być pojmowana na kilka sposobów – albo inspiruje nas jakąś swoją cechą (dla przykładu –kreatywnością) albo stylem albo perfekcją, wkładem w to czym się zajmuje – mnogość rzeczy jaka może nas zainspirować jest wręcz nieograniczona, jednak nie jesteśmy inspirowani przez każdego. Inspirują nas jednostki w jakiś konkretny sposób wybitne.
W ramach jak Internet się rozrasta i możliwości promowania własnej osoby, czy tego co się robi, zwiększają się - najczęściej wskazywanymi na inspirujących poistów są Nick Woolsey’a (WWW.playpoi.com) oraz „Yuta” (WWW.poicommunity.com). I nie należy się dziwić, gdyż ta dwójka miała całkiem spory wpływ na promowanie sceny poi na świecie, jednak nie są oni moimi jedynymi inspiracjami .
Nick Woolsey, założyciel portalu playpoi.com wypuścił całkiem sporo filmików – masę tutoriali, wydaje w tym momencie swoje trzecie DVD i cały czas tworzy portal , który bacznie obserwują osoby z całego świata (sam go czytam i polecam zaglądanie tam). Nick i jego filmy są chyba najczęściej określane jako inspirujące (szczególnie pierwszy film – dervishly yers) zarówno pod względem technicznym, tanecznym jak i emocjonalnym. Jego produkcje są ciepłe, miło się je ogląda a przy okazji można podpatrzeć wiele ciekawych technik. Mając wcześniejszą praktykę w Tai-Chi wyrobił u siebie korzystne odruchy i gibkość ciała oraz prawdopodobnie system trenowania, co jest bardzo ważne. Wykreował sobie już dawno konkretny styl i jest w tym konsekwentny. Jest osobą, która wymyśliła flowery (flower pattern’s, compound circles). Jako osoba jest bardzo przyjaznym człowiekiem, na temat poi wie bardzo dużo z rzeczy przydatnych właśnie tancerzom. Jest to powiązane z tym, że prowadził bardzo dużo warsztatów, przez co wszystkie techniki czy ogólne zachowania, których uczył – sam zna bardzo dobrze i zauważył wśród wielu technik rzeczy pomocne do szybszego nauczenia się ich, oraz tego aby ładnie wyglądały i aby dało się je wykonać płynnie zarówno względem obu poi jak i własnego ciała.
„Yuta” prezentuje całkowicie odmienny styl kręcenia ale podobny techniczny – zamiłowanie do kwiatów (flowersów) dzieli razem z Nickiem. Jednak sposób poruszania się po scenie jest bardziej agresywny i dynamiczny. Jest to stosunkowo dziwne patrząc na to, że przed poikami Yuta trenował grę w baseball ale widać taki styl ma we krwi i fakt – wychodzi mu to świetnie.
W tym momencie Yuta prowadzi portal poicommunity.com, wypuszcza coraz to nowe produkcje pod nazwą poiTV gdzie można znaleźć pod odpowiednimi kanałami tutoriale, pokazy, konwenty itp.
Jako osoba jest dość skromny o czym przekonałem się na jego warsztatach z zatrzymań.
Bardzo łatwo zarazić go jakimś nowym pomysłem z poi, sam też dzieli się swoimi. Dzięki jego rozwiązaniu układaniu choreografii można bez problemu dograć techniki do rytmu i akcentów muzycznych danego utworu.
Obaj poikarze mieli bardzo duży wpływ na poi jednak nie są oni moimi jedynymi inspiracjami.
„Ronan” – Irlandczyk został przedstawiony społeczności internetowej przez Nicka Woolsey’a i od tamtego momentu stał się już dość popularny. Zaskakujące jest to, że jest jedynym (lub jednym z niewielu) poistą, którego tolerują żonglerzy. Ronan po skonstruowaniu swoich poi, które składają się z gałek od maczug oraz stageballi zaczął trenować contact poi, zatrzymania oraz wyrzuty (oraz łączyć wszystkie te techniki). Hybrydy dzięki niemu przeszły całkiem sporą metamorfozę – miał bardzo duży wkład w rozwój tych technik.
Bardzo ciepły człowiek, zaskoczył mnie na swoich warsztatach profesjonalizmem ich prowadzenia.
„G” również został przedstawiony światowi internetu przez Nicka – sporo jego tutoriali znalazło się na portalu www.fireshow.de i od niedawna mamy przyjemność oglądać jego produkcje na www.youtbe.com . G wypracował ciekawą technikę zabawy z poi –tzw. Floats – polegają one na izolowaniu poiki (sprawianiu by była cała prosta i wraz z dłonią tworzyła linię albo pionową albo poziomą). Co mnie w nim zaskoczyło to sposób w jaki bawi się poikami. Wykorzystując ich podstawowe właściwości fizyczne próbuje przerodzić je w techniki co często mu wychodzi i wygląda to rewelacyjnie (czego przykładem są floaty).
„Cyrille” – pokarz z Francji. Niesamowity człowiek – poikami zajmuje się dopiero od trzech lat a już wytrenował u siebie tak zadziwiający poziom, że w jego produkcji „poi geometry” nawet najlepsi nie pojmują wszystkiego co robi. Cyrille kontynuował pomysł Nicka dotyczący flowerów i stworzył prawdziwą geometrię poi – coś co jest kompletnie innym (a może tylko dużo dokładniejszym – w przeciągu kilku lat powinno się to wyklarować) spojrzeniem na to co robimy z poi.
Zaskoczył mnie chyba najbardziej spośród poznanych poikarzy na EJC totalną kontrolą nad poi, do której ciągle dąży przez co techniki, które kiedyś były uważane za zaawansowane (antyspiny, izolacje, zatrzymania i rytmika poi) stają się rzeczą podstawową jeśli chce się zająć geometrią poi.
Nie jestem w stanie wskazać osoby, która inspiruje mnie najbardziej ,czy „ogólnie” – w każdej z podanych powyżej osób znalazłem inspiracje dotyczącą kompletnie różnych rzeczy – „Nick” inspiruje mnie tym, jak duży wkład miał (i nadal ma) w świat poi, „Yuta” inspiruje mnie tym jak układa swoją choreografię oraz swoimi zatrzymaniami, „G” swoim kombinowaniem z poi, poziomem ich opanowania, tak jak i „Cyrille”, ”Ronan”. Wszyscy wspomniani powyżej inspirują mnie na swój indywidualny sposób, różnymi dokonaniami, stylami czy podejściem do poi.
Najciekawszym wnioskiem po EJC 2008 było to, że najbardziej inspirującą rzeczą w poi jest to jaki nastrój panuje między osobami, które nie traktują poi jako chwilowej fascynacji a jako pasję – dziedzinę kuglarstwa, której się poświęcają. Jest to tak miła, ciepła, wspierająca się grupa ludzi, że było to właśnie jedną z rzeczy, które zdecydowały, że poi będą moją główną pasją. To nastawienie też było zaraźliwe, że tak jak w trakcie tego konwentu trenowałem i kombinowałem, po nim nastąpiła istna eksplozja pomysłów co owocowało skuteczniejszymi treningami. Niemniej nie było by tego gdyby nie osoby, o których wspomniałem powyżej.
Wszystkim zajmującym się poi polecam oglądanie produkcji tych panów – według mnie - światowej czołówki poi.
Portal |
Ostatnie
|