Niedawno powstała strona kijowa.pl,![]()
prowadzona przez Yameso - znanego specjalistę od kijów,
opublikowała małą relację z Letniego Festiwalu w Kryspinowie i Festiwalu Ognia na Grunwaldzie.
Polecam, gdyż reportaże są dosyć zabawne ;)
Dodano: 02/03/08 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
autor: Vogel
Festiwal 5-3-1 organizowany przez Maksima Komaro i Ville Walo był jubileuszowy – otóż było to już 10 spotkanie.
Przyznam szczerze, ze nic o tym jubileuszu przed wyjazdem nie wiedziałem i w ogóle pojechałem tam ot tak „na luzaka” i nie oczekiwałem nic szczególnego. A tu zostałem, rzecz można, ogromnie zaskoczony.
Na dzień dobry, przywitał mnie Mr Erik Aberg, który ćwiczył te swoje turlania piłeczek ze skroni na skroń. Trochę się zdziwił jak mnie zobaczył i pytał ilu nas przyjechało. Oznajmiłem, że tylko ja, a on udał, ze się zmartwił ;).
Przebrałem się i zacząłem trenować. Żongluje sobie dumnie siteswapy pięcioma piłkami a tu jakiś koleś obok mnie zaczyna pomiatać 7 (słownie: siedmioma) maczugami. Myślś sobie: „Nie ma bola. To musi być ktoś znany”. Tak, Maksim potwierdził moje przypuszczenia, to był Wes Peden we własnej osobie. Potem na sali pojawił się następny jegomość, który radził sobie równie nieźle. Był to mianowicie Kristian Wanvik – choć przyznaję, że jego rozpoznanie zajęło mi nieco więcej czasu. Ale to nie dość mocnych akcentów. Na festiwalu gościł między innymi także Luke Burrage i mniej znany, choć bardzo dobry, Victor Gyllenberg ze Szwecji (ot np robił na 6 maczug multipleks [3,3], 4up, 360).
Żonglersko poziom festiwalu był bardzo, bardzo wysoki. Oj było na co patrzyć. 744 na maczugi jest bardzo mile dla oka, a w wykonaniu Wesa w wersji backcross (7), shoulder (4), shoulder (4) wprawiało w małe osłupienie. 6 maczug w półprysznicu 4up, 360; 7 piłek,7up, 360; 5 piłek, 5up, 720 + inne cuda tez nie stanowiły dla Wesa dużego problemu. Mimo, ze sala była kiepska (niezbyt wysoka + siatka agresywnych, halogenowych reflektorków na suficie) ćwiczyło się w tak doborowym towarzystwie całkiem milo.
Jednak najbardziej na festiwalu helsińskim podobały mi się dwa występy. Pierwszy z nich to spektakl „Le Petit Travers” w wykonaniu cyrku francuskiego. Autorami i wykonawcami spektaklu są Denis Fargeton i Nicolas Mathis. W mojej ocenie niesamowicie dopracowana sztuka w detalach żonglerskich i na bardzo wysokim poziomie aktorskim. Po ich występie, trwające przez kilka minut standing ovation było jak najbardziej zasłużone. Tę SZTUKĘ po prostu WARTO zobaczyć (70min – wstęp od 6 lat ;) , jest chyba grana gdzieś w Paryżu).
Drugi występ, który mnie powalił, to występ kończący festiwal. Był to występ Morgana Cosquer’a. Młody uśmiechnięty od ucha do ucha francuski żongler występował może przez 4-5 minut, a zaskarbił sobie ogromną sympatię publiczności. I nic w tym dziwnego, bo na tym krześle wyczyniał rzeczy niebywale.
Ogólnie festiwal 5-3-1 na pewno jest godny polecenia. Treningi na sali dają taka nutkę żonglerki sportowej, które Ville Walo i Maksim Komaro próbują równoważyć szczelnie wypełniając czas warsztatami i występami o klimacie bardziej artystycznym i teatralnym. I nie są to byle jakie występy, ale prawdziwe perełki. Więcej informacji o tym co się tam działo można znaleźć na stronie www.531festival.com (w sekcji WHAT)
Na koniec, napiszę jeszcze, że Erik Aberg zadał mi takie pytanie: „What about this crazy guy juggling with tennis balls? Did he change the balls or is he still juggling with the tennis ones?”
Pytanie odnosiło się do naszego, polskiego żonglera Paulo1500, którego wraz z innymi żonglerami Erik poznał na festiwalu w Pradze
Dodano: 29/10/07 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Do zobaczenia w sierpniu?
W niedzielę zakończył sie I Zonglerski Festiwal w Krakowie. Te trzy dni minęły wszystkim jak z bicza (z diabola?) trzasnął i w niedzielne popołudnie zonglerzy opuścili Kraków. Niektórzy stopem, inni autobusem, a jeszcze inni własnymi samochodami. Nim jednak tak się stało w niedzielny poranek przeprowadzono warsztaty dla początkujących i dla zaawansowanych.
Jak widać na powyzszym planie, w obowiązkowym pomarańczowym kolorze zonglerskim, nie było czasu na nudę! O godzinie 12.00 zakończono ćwiczenia (nie tylko zonglerskie- z ciekawszych zjawisk praktykowano bowiem m.in celerikajappę, hinduską sztukę walki..) i cała rzesza zonglerów zajęła wygodnie miejsca w sali amfiteatralnej na parterze gdzie odbyć się miał pokaz konkursowy OPEN STAGE. Nagrodą, oprócz letniej wycieczki do Pragi na konwent zonglerski, był bon w wysokości 1000zł do wykorzystania w sklepie zonglerka.pl. Tak okazała nagroda (na następnym konwencie ma być jeszcze lepsza!) przyciągneła na starcie 13 chętnych, z których ostatecznie pozostało jednak 9 kandydatów do nagrody. Konkurs rozpoczął krótkim przemówieniem reprezentant Rady Miasta Krakowa pan Jacek Fedorowicz.
Jak okazało się po chwili, być moze II konwent zonglerski odbędzie się jeszcze w tym roku. Pierwotnie mówi się o sierpniu ale nie wiadomo jeszcze jak konkretne są to ustalenia. Wiadomość ta wywarła duzy aplauz na widowni. Oklaski towarzyszyły takze występowi Csupiego z Węgier, który wystąpił poza konkursem w efektownie wyglądajacych trickach na dwa flowersticki.
Po wysokim zonglerze z Węgier nastąpiło krótkie losowanie numerów wśród startujących w konkursie i .. zaczęło się od mocnego uderzenia. jako pierwsza wystąpiła bowiem Szy z Łaz, która połączyła w swoim pokazie elementy tańca współczesnego, gimnastyki artystycznej i pokazu machania pojkami.
Po niej na scenie pojawiła się Tajemnicza Grupa Której Nazwy Nie Wypowiem, w składzie której znalazł się m.in Owca. Chłopaki w czwórkę pokazali nam jak mozna się bawić w zonglerkę. Ich spontanicznie zaimprowizowany show spodobał się zwłaszcza zenskiej części publiczności.
Jako trzeci wystąpił Dominik z Wrocławia i zaprezentował przy lekkiej oprawie muzycznej show z wykorzystaniem maczug (takze tym mniej praktycznym;) Publiczność po raz pierwszy zdradziłą swoja aprobatę dla artysty tupaniem- a było to wazne o tyle, ze zwycięzcą miał zostać ten zongler, który zgromadzi najwięcej decybeli "Juz nie mogę klaskać z bólu" -dało się słyszeć na sali. Tymczasem jako czwarty wystąpił niejaki Panel z Opola.
Przebojowy wykonawaca w gustownym wdzianku zaprezentował nam dynamiczny pokaz machania kijem okraszony sporą dawką niezłego humoru. Publiczności podobało się nasladowanie Stevie Wondera do słynnej piosenki raperskiej "I like to move it" i moment w którym artysta poślizgnął się i wypadł za scenę, po czym .. zniewzruszonym uśmiechem profesjonalisty kontynuował pokaz. Jeśli mozna się było do czegoś przyczepić - występ był nieco za długi a repertuar tricków na kij jednak zbyt ubogi zeby odnieść zwycięstwo w niedzielę.
Po Panelu pokazał się ze znakomitej strony Dzielny, który wystąpił w fantastycznie zgranym muzycznie widowisku z wykorzystaniem acryl ball. Kamil zadbał nawet o nietypowy strój i niezbędną przy takich okazjach szczyptę dobrego humoru. Z miejsca stał się jednym z faworytów do zwycięstwa bowiem jego performance był praktycznie bez słabych punktów.
Następnie na parkiecie pojawił się Misiek, jedyny reprezentant Krakowa, który na scenę wkroczył .. ze szkolną torbą. Jego show z diabolem przypadło do gustu zwłaszcza młodszej części widowni. Z pierwszego rzedu dało się słyszeć pełne zachwytu "niezły jest ten gościu". Oklaskiwali Miśka takze i zagraniczni zonglerzy. Z numerem siódmym wystąpili Złodzieje z Wrocławia ,których show oparty był na specjalnie przygotowanym scenariuszu z uwzględnieniem kanonu pantomimy i elementów tanca.
W finałowej części występu zonglerzy odnaleźli ukryty skarb- szesc maczug, którymi dali dobry pokaz passingu. na plus trzeba tez zapisać wspaniałe efekty muzyczne z pogranicza muzyki elektronicznej. Potem na scenie pojawili się dobrze znani Dominik i Witek z wrocławskiego Klan Grus, którzy dali świetny pokaz zonglerki maczugami, przy muzyce której motywem przewodnim było Mission Impossible.
Znakomita sprawność ruchowa zonglerów w połączeniu z ich świetną pantomimą, humorem i nawiązaniem do licznych elementów interkulturowych ( Matrix, westerny, gagi komediowe) bardzo spodobała się wszystkim. Na sali znów rozległo się głośne wycie i tupanie. Na zakończenie wystąpiła grupa Kado z Wrocławia, która zaprezentowała pokaz korzystający z dobrodziejst światła chemicznego i ultrafioletu.
Nawet jednak najlepsi machacze pojkami i najwięksi specjaliści od kija nie byliby w stanie tego dnia nawiązac równorzednej walki z poprzednikami. Poziom konkursu był chyba nawet wyzszy od sobotniej Gali, przed liczeniem głosu widowni (dosłownym :) wiadomo było ze w stawce liczy się najbardziej Dzielny, Złodzieje i duet Dominik-Witek. Publiczność nie miała jednak większego kłopotu ze wskazaniem zwycięzcy.
W ten sposób zwycięzcą I-go festiwalu zonglerskiego zostali wybrani Dominik i Witek z Wrocławia.
Wygrani otrzymali nagrodę z rąk szefa zonglerki.pl na Polskę Jakuba Vedrala, który podziękował serdecznie wszystkim uczestnikom festiwalu i wyraził nadzieję , ze to nie ostatni w tym roku festiwal zonglerski w Krakowie!
Po konkursie nadszedł czas na podzielenie się swoimi emocjami, a potem na ciepły posiłek. I choć planowany pochód zonglerów na rynek głowny nie odbył się z powodu kiepskiej pogody wszyscy podkreslali ze festiwal był udanym przedsięwzięciem. No to w takim razie dlaczego nie powtórzyć imprezy w sierpniu? Do zobaczenia!
marek waszuta
Dodano: 28/02/06 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Dzień integracji
Sobota rozpoczęła się zgodnie z planem- o godz. 9 rozpoczęły się warsztaty w trzech przygotowanych przez organizatorów salach. Największym powodzeniem cieszyła się sala "górna" z uwagi na przestronność i bardzo wysoki sufit (tym samym co poniektórzy szczudlarze mogli odetchnąć z ulgą ;) Wiele osób dojechało dopiero rankiem, było bardzo tłoczno i gwarno. Jak widać, młodsi ćwiczyli takze na kiju {mosimage} Nikt z przybyłych nie nudził się ani na moment, wspaniałym pomysłem było udostępnienie przez organizatorów fachowego sprzętu zonglerskiego- w ten sposób kazdy mógł ćwiczyć na wielu przedmiotach zonglerskich. Na zdjęciu Zuzia, trenująca zonglowanie w dość zaawansowanej technicznie pozycji :) {mosimage}
Wiek nie odgrywał najmniejszej roli- przeciwnie do wielu sportów wyczynowych zonglować przeciez moze kazdy o czym świadczy ponizsza fotka:
Część uczestników przybyła do Krakowa wyposazona we własny sprzęt i efektownie przebrana. Na zdjęciu Wojtek z Mysłowic, który prowadził w sali dolnej zajęcia z młodszymi grupami dzieci.
Podobno na szczudłach wcale nie jest tak trudno jak mogłoby się wydawać, wesołe miny rozbawionych dzieci świadczą o tym, ze czasem warto przełamać swój strach i spróbować ;)
W dolnej sali sprawnie funkcjonował bufet prowadzony przez dwie sympatyczne dziewczyny- Magdę oraz Igę. W przerwie między ćwiczeniami mozna było usiąść i porozmawiać na bardzo ciekawe tematy, niekoniecznie związane z zonglerką. Pózniej jednak ćwiczący powracali na parkiet bo nieubłaganie zblizała się godzina 15.30.
O tej właśnie porze organizatorzy zaplanowali międzynarodową galę zonglerską, którą była głównym punktem II-ego dnia festiwalu. Ponad stuosobowy tłum zebrał się na parterze w sali widowiskowej Staromiejskiego Centrum Kultury. Tym razem w roli konferansjera wystąpił art director festiwalu Daniel. Słynną formułkę "festiwal uwazam za otwarty" wygłosił w imieniu prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego przedstawiciel Urzędu Miasta i .. zaczęło się!
Jako pierwsi wystąpili nieoficjalnie współgospodarze imprezy- chłopcy z Centrum Kultury, którzy zaprezentowali kilkuosobowy pokaz jazdy na rowerku jednokołowym. to była prawdziwa jazda bez 3-manki! ;)
Mimo młodego wieku występujących bylo to znakomite rozpoczęcie części artystycznej gali i publiczność bawiła się świetnie. Po chłopakach z SCK wsród których prym wodził zdecydowanie Kuba nastał czas na występ Dzielnego.
Zaprezentował on skomplikowany układ na diabolo podczas którego miał drobne problemy ze sznurkiem ale mimo to publiczność nagrodziła go gromkimi brawami. Robiący zdjęcia niestety nie zawsze stosowali się do zasady nie przeszkadzania artystom błyskającymi fleszami, po Dzielnym wystąpił Alessandro- specjalnie zaproszony gość ze słonecznej(nawet w lutym!) Italii.
Artysta ten zrobił znakomite wrazenie swoją znajomością języka polskiego i poziomem trudności tricków na devilsticka, na jaki się zdecydował ale rozczarował manierami gdy po pokazie (prawda ze niezbyt dopracowanym) przyznał juz po angielsku "sorry but i've prepared nothing". Cóz, brawa za szczerość Alessandro!Następnie pokazali się bardzo udanie Dominik i Tomek z Klan Grus wrocławskiego stowarzyszenia Kejos Th-eat-er ;)
Pokaz miał swój scenariusz, specjalnie przygotowaną muzykę i olbrzymią dawkę humoru, która bardzo spodobała się publiczności. Miało się dopiero okazać ze był to przedsmak tego co chłopaki przygotowali na jutro. Kolejnym występującym artystą był Csupi, artysta z Węgier, który wystąpił z dwoma flowerstickami z włókna węglowego.
Niestety, fatalne oswietlenie gali i zbyt sliski parkiet (nie wszyscy uczestnicy warsztatów przestrzegali regulaminu który nakazywał zmianę obuwia!) spowodowały ze pokaz nie udał się tak jak mógłby w innych warunkach. Po ruchach Csupiego widać było ze ma on fantastycznie opanowaną kontrolę nad flowerstickiem (nawet dwoma!) ale wielce sympatyczny Węgier nie zaprezentował nam pełni swoich mozliwości. Na deser wystąpił smukły Rufi z Czech, który przygotował złozony pokaz na diabolo.
Artysta zaprezentował się z bardzo dobrej strony wykonując skomplikowane diabolo-tricki, ale kilka razy niestety przeszkodziły mu nienajlepsze warunki w jakich odbywał się pokaz(m.in zbyt niski sufit). Zebrani na sali skwitowali mimo wszystko jego występ głośną owacją, którą przerodziła się w aplauz pozegnalny na zakończenie gali.
Po widowisku wszyscy udali się na pobliskie bulwary wiślane gdzie odbył się sprawnie przeprowadzony pokaz ogniowy teatru Mandragora z Krakowa. Występ trwał 40 minut i zakończył się freestyle-owym pokazem wszystkich machających. Choć było zimno ruchomy ogień i bliskość płomieni rozgrzały zebranych do czerwoności!
Wieczorem kontynuowano warsztaty, choć juz w nieco mniejszym gronie, a ulice krakowskiego Kazimierza jeszcze długo rozbrzmiewały śmiechem przechodzących po jego ulicach zonglerów. Sobota była wielkim dniem integracji uczestników festiwalu.
marek waszuta
Dodano: 27/02/06 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
"Inny wymiar zonglerki"
Jesli myslicie ze mroźna zima pozwala zapomnieć o zonglerce to jesteście w błędzie. Dziesiątki miłosników zonglowania, podrzucania i machania z całej Polski zjechały dziś do grodu Kraka aby wziąć udział w pierwszym Festiwalu Zonglerskim. Wielka impreza, która odbywa się w Staromiejskim Centrum Kultury na ul.Wietora potrwa do niedzielnego wieczoru.
Z dawna oczekiwana zabawa rozpoczęła się oficjalnie dokładnie kwadrans po 18-tej kiedy zgromadzonych gości przywitali organizatorzy- Grazyna i Daniel.
Mimo drobnych kłopotów technicznych z dźwiękiem i małego zamieszania atmosfera była bardzo familijna a sytuację skutecznie rozładowywały dowcipne komentarze z widowni która zapełniła się po brzegi. Tym razem tworzyli ją głównie Ci, którzy przez najblizsze trzy dni będa prezentowac swoje umiejętności na scenie i uczyć chętnych- artyści, ale jutro spodziewany jest prawdziwy zalew publiczności.
Jako pierwszy przed 100-osobowa publiką zaprezentował się Adam zonglujący przez większą czasu trzema piłeczkami. "Dobry jest skubaniec" - tak jego występ skomentował jeden z dzieciaków. Potem wystąpił Marcin ze swoim programem "zwierzęcej zonglerki" i Misiek, który dał prawdziwy popis panowania nad Diabolo. Nawet starsi mistrzowie diabolo docenili jego umiejętności, a Misiek dodatkowo sam zadbał o oprawę muzyczną występu wykorzystując do tego celu skoczną muzykę z tel.komórkowego :) Potem na szczęście zdołano uruchomić muzykę z płyt kompaktowych a kawałek "Legalisation" stał się nieoficjalnym przebojem wieczoru.
Po Miśku wystąpił jeden z najlepszych i najwszechstronniejszych zonglerów w Polsce, Dzielny, który zaprezentował swój warsztat diabolo. Publiczność nagrodziła jego wysiłki gromkimi brawami mimo ze finałowa sztuczka, odkręcony podwójny Suicide nie udał się. Następnie mieliśmy dynamiczny pokaz machania pojami i oryginalny Pen Spinning w wykonaniu Krzyska z Białych Koni
który pojawił się potem w tańcu z dwoma kijami (ciekawe co by na to powiedział Bas.. :) .Jako przedostatni wystąpił sympatyczny Jacek z Kielc, który jednak był trochę stremowany. Jego zonglerka piłeczkami i maczugami nie wypadła tak okazale jak mogła, natomiast najefektowniej wypadły zdecydowanie Obręcze. Panie Jacku, więcej wiary w siebie! :]
Nieformalnym clue programu był znakomity pokaz contact jugglingu który wykonał chyba najlepszy w Polsce w tej dziedzinie zonglerki Dzielny. Podczas tego występu zgaszono światła a rytmiczna, transowa muzyka w połączeniu z zonglerką Dzielnego sprawiła ze publiczność przeniosła się w inny, bardziej metafizyczny niz kuglarski, wymiar zonglerki.
Następnie o 19.30 rozpoczęły się otwarte warsztaty dla wszystkich chętnych, a kilka chwil po godz. 21-ej wszyscy zebrani udali się w kierunku Domu Dziecka gdzie urządzona jest prowizoryczna noclegownia. Przed snem wszyscy chętni mogli skorzystać z darmowych kanapek i zjeść smaczny owoc.
Jednakze ta noc nie skończyła się dla zonglerów z chwilą opuszczenia budynku na ul.Wietora.. Wielu z nich wybrało się bowiem na rekonesans krakowskich knajp i lokali. to bedzie dłuuugi wieczór :) A jakie będa następne?
Zapraszamy do udziału w festiwalu!
marek waszuta
Dodano: 25/02/06 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Portal |
Ostatnie
|